If: Damaged shoes = problem...
Then: No shoes = no problem? 🤔
"A widzę takich co chcą w moich butach chodzić
Chociaż zdarłem podeszwy i ciągle szukam drogi"
Jak to się dzieje, że od niespełna roku nie miałem w swoim życiu żadnego problemu? Uwielbiam sposób, w jaki wytrenowałem swój umysł.
Kiedy tuż przed Andorą skręciłem kostkę, pierwsza myśl w mojej głowie brzmiała: „Uff, jakie szczęście, że to prawa, bo w lewej mam zerwane więzadła. Przynajmniej dysproporcje się wyrównają!”. Trochę później: „Juppi! Nie rozerwałem torebki stawowej!”. High five! ✋🏻
Innym razem, gdy wykręciło mi stopę tak mocno, że aż pękła mi sznurówka, a ja z plecakiem niemal zrobiłem salto w powietrzu, okazało się, że nic mi się nie stało. Pierwsza myśl? „Kod na nieśmiertelność dalej działa!”.
Kiedy Bike Friend powiedział mi, że najbardziej obawia się deszczu, od razu pomyślałem: „Darmowy prysznic!”.
A takich przykładów mógłbym mnożyć w nieskończoność.
"Mamo, tyle już przeszedłem, że zdarłem podeszwę, każde kroki stopy ranią"
"Jestem nie do zdarcia, mamo, tak mnie wychowano, żeby z butów mi nie wystawało siano"
