Niezrozumienie

Ludzie nie są w stanie mnie zrozumieć… Pytają mnie o kilometry… Jak daleko już zaszedłem, gdzie jestem… Totalnie nie mając pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi…
Dlaczego nikt nie spyta mnie: jak wiele już doświadczyłeś? Ile udało Ci się przeżyć? Jak wiele już się nauczyłeś? Ile ograniczeń udało Ci się już przezwyciężyć? Jak bardzo jesteś inny dzisiaj w porównaniu do wczoraj?
Nawet jeżeli z początku mogło chodzić jeszcze o kilometry, wyzwanie etc. to już dawno przestało. Ewoluuje wraz z drogą, a ona ewoluuje wraz ze mną.

Kocham te momenty, gdy mi się wydaje, gdy zakładam, czego się nauczę, hmm właśnie „wydaje się”, bo często dostaję coś, czego zupełnie nie oczekiwałem i nawet bym się nie spodziewał. Kiedyś w swej ułomności bym temu zaprzeczał i dalej uparcie brnął w to, że ma być tak, jak ja chcę. Dziś cieszę się, że potrafię utrzymać na tyle otwarty umysł, by z otwartymi ramionami przyjąć i zaakceptować to, czego chce nauczyć mnie życie.

Christian powiedział podczas naszej rozmowy, że jego znajomi mają go za wariata, bo podróżuje, śpiąc w samochodzie, ale nie chce nawet myśleć, co by było, gdyby poznali mnie… Powiedział, że to, co robię, jest szalone, ale imponujące. Powiedział, że nie mógłby zrobić tego, co ja, bo musi pracować.

Jen – Rosjanin, którego poznałem w Vigo, od 6 lat mieszkający w Galicji, jesteśmy w stałym kontakcie i też chciałby robić to, co ja, ale również twierdzi, że musi pracować. Zna 6 języków, jakoś od zawsze imponowali mi poligloci, choć w sumie jak dobrze pójdzie to za 2 czy 3 lata też pewnie będę znał z 6. Nie przywykłem chyba jeszcze, jak facet po kilkunastu rozmowy mówi mi, że mam piękne serce. W sumie to śmieszne, ale mam sporo tego typu sytuacji z facetami 😅 Jak np. jeden „ogr”, po którym nigdy bym się tego nie spodziewał, powiedział mi, że jestem mądry, że widzi to w moich oczach.

Nie rozumieli tego, co starałem się im wytłumaczyć, że moim największym kosztem jest jedzenie, a i tak sporo biorę z tego, co mi podrzuca świat. Blokują ich własne przekonania…
Ludzie zrobią z siebie niewolników tylko po to, by potwierdzić słuszność swych przekonań. Efekt potwierdzenia na pewno w tym nie pomaga… Kiedyś byłem taki sam, też wszystko negowałem, byleby tylko nie dopuścić do siebie myśli, że sam się okłamuję. Podświadomie wiedziałem, że tak jest, ale łatwiej było dorobić filozofię do braku odwagi…
Jesteśmy konsekwencjami naszych własnych decyzji, ale to my mamy wpływ na to, jak je podejmujemy.

Może jednak się mylę, może koszt jest jednak znacznie większy, bo głównie kosztuje to jaja… Całe szczęście, że w końcu udało się je wyhodować 😅

Wracając, jeżeli ludzie tacy jak oni, którzy robi to, co ja, tylko w innym wydaniu nie jest w stanie mnie zrozumieć, to kto będzie?

Wtedy zrozumiałem, dlaczego większość ludzi nigdy nie będzie w stanie mnie zrozumieć… Żeby coś zrozumieć, musisz tego doświadczyć.

Przypomniały mi się sytuacje z mamą i to dlaczego twierdzę, że przez te pół roku nauczyłem się więcej z życia niż z książek. Kiedyś jak czytałem książki, to wydawało mi się, że rozumiem, co autor chciał przekazać. Miałem rację… Wydawało mi się… Miałem wyobrażenie na temat czegoś, ale wyobrażenie nie równa się doświadczeniu. Dopiero gdy było mi dane doświadczyć wielu rzeczy na własnej skórze, wtedy naprawdę przyszło zrozumienie.
Zrozumiałem, chociażby czym jest miłość agape i niestety nie przytoczę tu przykładu, bo zbyt boleśnie przyszło mi się o tym dowiedzieć… A wiem, kto będzie czytać te słowa i wiem, że ich świadomość bolałaby jeszcze bardziej.

Kiedyś za czasów jak byłem jeszcze „robotem” jedna dziewczyna powiedziała mi, że nie nauczę się emocji, czytając o nich w książkach. Wtedy wydawało mi się, że dam radę… 😅 Jednak miała rację, niemniej jednak książki powiedziały mi gdzie i jaj mam ich szukać i jak mam je zauważać, nazywać.

Na czym się skupiasz? Szukasz wymówki czy rozwiązania?
Jeżeli szukasz wymówki, to gwarantuję Ci, że znajdziesz ją… Jeżeli szukasz rozwiązania, to też pewnie je znajdziesz. Szukanie wymówek jest łatwiejsze, ale za to znajdywanie rozwiązań daje znacznie więcej satysfakcji.

Spalić za sobą mosty
Część dalsza nastąpi…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *