Po co ja sobie to robię?

Czasami zastanawiam się po co, ja sobie to robię, zwłaszcza gdy robi się pod górkę, wszystko Cię boli, a plany mają swoje własne plany... Kiedy po zimnej nocy, mimo że się nie wyspałeś, stwierdzasz, że lepiej będzie zwinąć obóz i zacząć iść, żeby się rozgrzać.

Są takie dni, że szukasz powodów i nie możesz ich znaleźć, bo Twoje pole widzenia zostaje zniekształcone przez tego typu czynniki, ale mimo wszystko nie poddajesz się i idziesz dalej. Zaciskasz pięści i zagryzasz wargi lub wręcz przeciwnie nawet na przekór sobie zaczynasz się uśmiechać. Idziesz, bo dałeś sobie słowo, a ono zaczyna znaczyć więcej niż wszelkie przeciwności.

Zaczynam powoli odnosić wrażenie, że to właśnie w tym momencie zaczyna dziać się cała ta magia, w momencie, w którym nie poddajesz się i idziesz dalej, jakby nagroda już na Ciebie czekała. Jest tylko jeden haczyk, nikt się nie pojawi, żeby Ci ją wręczyć, to Ty musisz iść samemu ją odebrać. Bardzo często następnego dnia przychodzi taki moment, kiedy zaczynasz rozumieć więcej i pada hasło, aaa to dlatego...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *